° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Autogiełda | Pozycjonowanie stron | złote monety - antykwariat

Zobacz: / USA - kraj miodem płynący ? / Deportacja
Autor Wiadomość
Jerzy

Posted: 5 Sier 2008 09:11:17



... czyli jak to się robi w USA :


Polskiej biochemiczce grozi deportacja
Wtorek, 5 sierpnia (06:18)

Polska uczona pracująca w USA, profesor Uniwersytetu Idaho badająca metody
walki z bioterroryzmem, jest zagrożona deportacją z powodu drobnego błędu w
staraniach o przedłużenie pozwolenia na pracę na uczelni.

Profesor biochemii Katarzyna Dziewanowska pracowała na stanowym
Uniwersytecie Idaho od 1994 r. Jako badaczka mikrobów wywołujących groźne
choroby, jak dżuma, będące potencjalna bronią bioterrorystów, uzyskała nawet
dokumenty z FBI wymagane do pracy w dziedzinie dotyczącej bezpieczeństwa
państwa.

Kiedy jednak w 2003 r złożyła podanie do władz imigracyjnych o udzielenie
prawa stałego pobytu w USA, spotkała się z odmową. Jako powód podano, że
przez pewien czas pracowała po wygaśnięciu zezwolenia na zatrudnienie na
uczelni, tzw. EAD (Employment Authorization Document). O zezwolenie takie
trzeba się starać co roku.

W 2004 r. jej podanie o wspomniany dokument zostało odrzucone, ponieważ
prof. Dziewanowska dołączyła do niego zdjęcie z profilu, zamiast en face
(błąd wynikł z niewiedzy, że akurat zmieniły się przepisy o zdjęciach). W
drugim podaniu, gdzie zdjęcie przedstawiało twarz od frontu, urzędnicy z
biura imigracyjnego dopatrzyli się innej nieprawidłowości - tym razem nie
podobało się im, że na jednym ze szkieł w okularach Dziewanowskiej widniał
odblask światła.

W międzyczasie ważność poprzedniego EAD wygasła, ale profesor pracowała
nadal na uczelni, gdyż - jak powiedziała - poinformowano ją tam, że przez
pewien czas może legalnie pracować nawet po wygaśnięciu dokumentu. Jak się
ukazało, uniwersytet się mylił, gdyż prawo na to nie zezwalało.

Biuro imigracyjne, odmawiając jej stałego pobytu, jako powód podało
nielegalną pracę. Nie przyjmowano tłumaczenia, że był to błąd w dobrej
wierze, wynikły ostatecznie z omyłki uczelni. Wyjaśniono, że to osoba
starająca się o stały pobyt jest odpowiedzialna za to, czy postępuje
prawidłowo w kontaktach z urzędem imigracyjnym, a nie jej pracodawca.

W 2005 r. uniwersytet zwolnił prof. Dziewanowską, chociaż na uczelni miała
doskonałą opinię. Była dziekan jej wydziału Patricia Hartzell powiedziała,
że Polka jest "bardzo dobrym naukowcem".

Uniwersytet, który poprzednio pomagał jej w regulowaniu statusu wobec władz,
obecnie odmawia pomocy. "Umywają ręce" - powiedziała Hartzell.

Podanie o stały pobyt prof. Dziewanowska złożyła wraz z mężem, Witoldem
Ferensem, także naukowcem zatrudnionym na Uniwersytecie Idaho i prowadzącym
badania nad AIDS. Po odmowie w czerwcu br. władze nie chcą mu przyznać
grantów na badania.

INTERIA.PL/PAP







Jerzy

Posted: 6 Sier 2008 06:48:59





Niejaki A.L. vel Pan Zenio ostatnio ciagle siedzi w PL. A byl on (albo i
jest) podobno jakims naukowcem. Moze to o nim ? :)


Skądże, zrozumiał w końcu, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :-)






Mithos

Posted: 5 Sier 2008 20:35:13



Podanie o stały pobyt prof. Dziewanowska złożyła wraz z mężem, Witoldem
Ferensem, także naukowcem zatrudnionym na Uniwersytecie Idaho i prowadzącym
badania nad AIDS. Po odmowie w czerwcu br. władze nie chcą mu przyznać
grantów na badania.

[ciach]

Niejaki A.L. vel Pan Zenio ostatnio ciagle siedzi w PL. A byl on (albo i
jest) podobno jakims naukowcem. Moze to o nim ? :)





daszkiew2000

Posted: 5 Sier 2008 21:16:37



... czyli jak to się robi w USA :


Polskiej biochemiczce grozi deportacja
Wtorek, 5 sierpnia (06:18)

Polska uczona pracująca w USA, profesor Uniwersytetu Idaho badająca metody
walki z bioterroryzmem, jest zagrożona deportacją z powodu drobnego błędu w
staraniach o przedłużenie pozwolenia na pracę na uczelni.

Profesor biochemii Katarzyna Dziewanowska pracowała na stanowym
Uniwersytecie Idaho od 1994 r. Jako badaczka mikrobów wywołujących groźne
choroby, jak dżuma, będące potencjalna bronią bioterrorystów, uzyskała nawet
dokumenty z FBI wymagane do pracy w dziedzinie dotyczącej bezpieczeństwa
państwa.

Kiedy jednak w 2003 r złożyła podanie do władz imigracyjnych o udzielenie
prawa stałego pobytu w USA, spotkała się z odmową. Jako powód podano, że
przez pewien czas pracowała po wygaśnięciu zezwolenia na zatrudnienie na
uczelni, tzw. EAD (Employment Authorization Document). O zezwolenie takie
trzeba się starać co roku.

W 2004 r. jej podanie o wspomniany dokument zostało odrzucone, ponieważ
prof. Dziewanowska dołączyła do niego zdjęcie z profilu, zamiast en face
(błąd wynikł z niewiedzy, że akurat zmieniły się przepisy o zdjęciach). W
drugim podaniu, gdzie zdjęcie przedstawiało twarz od frontu, urzędnicy z
biura imigracyjnego dopatrzyli się innej nieprawidłowości - tym razem nie
podobało się im, że na jednym ze szkieł w okularach Dziewanowskiej widniał
odblask światła.

W międzyczasie ważność poprzedniego EAD wygasła, ale profesor pracowała
nadal na uczelni, gdyż - jak powiedziała - poinformowano ją tam, że przez
pewien czas może legalnie pracować nawet po wygaśnięciu dokumentu. Jak się
ukazało, uniwersytet się mylił, gdyż prawo na to nie zezwalało.

Biuro imigracyjne, odmawiając jej stałego pobytu, jako powód podało
nielegalną pracę. Nie przyjmowano tłumaczenia, że był to błąd w dobrej
wierze, wynikły ostatecznie z omyłki uczelni. Wyjaśniono, że to osoba
starająca się o stały pobyt jest odpowiedzialna za to, czy postępuje
prawidłowo w kontaktach z urzędem imigracyjnym, a nie jej pracodawca.

W 2005 r. uniwersytet zwolnił prof. Dziewanowską, chociaż na uczelni miała
doskonałą opinię. Była dziekan jej wydziału Patricia Hartzell powiedziała,
że Polka jest "bardzo dobrym naukowcem".

Uniwersytet, który poprzednio pomagał jej w regulowaniu statusu wobec władz,
obecnie odmawia pomocy. "Umywają ręce" - powiedziała Hartzell.

Podanie o stały pobyt prof. Dziewanowska złożyła wraz z mężem, Witoldem
Ferensem, także naukowcem zatrudnionym na Uniwersytecie Idaho i prowadzącym
badania nad AIDS. Po odmowie w czerwcu br. władze nie chcą mu przyznać
grantów na badania.

INTERIA.PL/PAP

pani profesor, jako skrupulatny naukowiec powinna wiedziec, ze w
kontaktach z amerykanska " immigration" obowiazuje wlasnie szczegolnie
naukowa " due dilligence" - nie przyjmujemy wiec wyjasnien typu "
drobny blad" bo takie drobne naukowe bledy prowadzily juz nie raz do
zaglady albo wyglodzenia calych narodow; w ameryce kazdy przyjmuje
odpowiedzialnosc za swoje wlasne dzialania ( lub ich brak) - tutaj
panstwo niestety nocnika pod tylek nie podstawia........




daszkiew2000

Posted: 5 Sier 2008 20:58:42




Podanie o stały pobyt prof. Dziewanowska złożyła wraz z mężem, Witoldem
Ferensem, także naukowcem zatrudnionym na Uniwersytecie Idaho i prowadzącym
badania nad AIDS. Po odmowie w czerwcu br. władze nie chcą mu przyznać
grantów na badania.

[ciach]

Niejaki A.L. vel Pan Zenio ostatnio ciagle siedzi w PL. A byl on (albo i
jest) podobno jakims naukowcem. Moze to o nim ? :)

--
Mithos

w jakim tam pl? zenek sie mocno udziela na stronie " PORADNIK SEKSU"
oops......." poradnik sukcesu" prowadzonej przez niejaka ele baum,
przeznaczonej podobno dla amerykanskiej polonii; raz juz zostalem z
tego forum usuniety(moj nick: " antonina szubargowna") bo zenkowi nie
spodobalo sie, ze zamiescilem tam link do towarzystwa grzebaczy
smietnikowych http://www.freegan.info ; gosc jest mocno
pomieszany i zabawnie upierdliwy raz napisal, ze jak pracowal w
domowym " home office" , to zamykal owo " office" ( piwnice) na
klucz, zeby nikt nieuprawniony tam nie zagladal kiedy maestro tworzy
( a on podobno " ogladal co pewien czas kilka monitorow"..........hehe)




nautAInter

Posted: 6 Sier 2008 12:05:58



pani profesor, jako skrupulatny naukowiec powinna wiedziec, ze w
kontaktach z amerykanska " immigration" obowiazuje wlasnie szczegolnie
naukowa " due dilligence" - nie przyjmujemy wiec wyjasnien typu "
drobny blad" bo takie drobne naukowe bledy prowadzily juz nie raz do
zaglady albo wyglodzenia calych narodow; w ameryce kazdy przyjmuje
odpowiedzialnosc za swoje wlasne dzialania ( lub ich brak) - tutaj
panstwo niestety nocnika pod tylek nie podstawia........

Tylko że to wielka głupota deportować taką osobę i wielka strata dla
kraju.
Równość wobec prawa? ha ha setki tysięcy nielegalnych sobie chodzą po
ulicach, tyle że oni zrywają kukurydzę i zbierają pomarańcze, a pani
profesor pracowała dla dobra tego szalonego kraju.





Andy

Posted: 6 Sier 2008 23:40:37




Tylko że to wielka głupota deportować taką osobę i wielka strata dla
kraju.
Równość wobec prawa? ha ha setki tysięcy nielegalnych sobie chodzą po
ulicach, tyle że oni zrywają kukurydzę i zbierają pomarańcze, a pani
profesor pracowała dla dobra tego szalonego kraju.

Jest termin okreslajacy takie postepowanie:
HIPOKRYZJA
Ten kraj od poczatku jego isntnienia
opieral sie na hipokryzji.






Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Jak podaje Wiki (http://pl.wikipedia.org/wiki/Migracja_ludno%C5%9Bci) emigracja czy pisząc dokładnie migracja jest to:
Przemieszczanie się ludności mające na celu zmianę miejsca pobytu
Przemieszczanie się ludności jest całkowicie naturalnym zjawiskiem i występowało we wszystkich czasach. Nasilenie się migracji może nastąpić m.in. z przyczyn złej sytuacji gospodarczej w miejscu zamieszkania (migracje ekonomiczne) lub sytuacji politycznej nieodpowiadającej migrującym (migracje polityczne).


Nieraz lepiej jednak zostać w domu...

Czas ładowania strony (sek.): 0.426
miniBB.net © 2001-2008 Polityka prywatności
cb-radio + zabawne gg + op7 + giełda +
karta kredytowa visa
karta kredytowa visa
www.millenet.pl
notebook
notebook
www.hitech.com.pl
pozycjonowanie stron internetowych
pozycjonowanie stron, pozycjonowan…
www.postin.info
kredyty katowice

www.pwvita.pl
eutanazja
filozofia, społeczeństwo, życie
aporia.com.pl
Mixzone Radio Internetowe - modne fryzury - Kamery - akumulatory - pozycjonowanie - zarządzanie zmianą strategia - bransolety