| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| Autogiełda | Pozycjonowanie stron | złote monety - antykwariat |
| Zobacz: / Moje miasto - Olsztyn / Wizyta u lekarza a przedstawiciel handlowy... |
| Autor | Wiadomość |
| Falisty
|
Posted: 29 Sier 2008 14:42:35 Witam. Od pewnego czasu obserwuję, będąc w przychodni lekarskiej (przy ul. Wyszyńskiego) jak są traktowani pacjenci. Lekarzom nie przeszkadza to, że na wizytę oczekują pacjenci - oni w międzyczasie przyjmują przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Pacjent powinien poczekać, chociaż został umówiony na konkretną godzinę... Dziś miałem troszkę inny przypadek: przyszliśmy z żoną i dzieckiem do lekarza - niestety nie było juz numerków. Kazano nam poczekać - pani doktor przyjmie.... Później weszły (pojedynczo) dwie przedstawicielki i troszkę im zeszło, gdy my chcieliśmy wejść, pani doktor stwierdziła dziecka już nie przyjmie. Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. |
| Grumens
|
Posted: 29 Sier 2008 15:34:35 Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie
podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. W przychodni, z ktora mam kontakt z racji rozliczania jej z NFZ jest troche inaczej. Przedstawiciel czeka az nie bedzie pacjentow, czasem bardzo dlugo, czego bylem swiadkiem. Nie mozna generalizowac, w kazdej przychodni jest zapewne inaczej. |
| Falisty
|
Posted: 29 Sier 2008 19:05:04 Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie
podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. W przychodni, z ktora mam kontakt z racji rozliczania jej z NFZ jest troche inaczej. Przedstawiciel czeka az nie bedzie pacjentow, czasem bardzo dlugo, czego bylem swiadkiem. Nie mozna generalizowac, w kazdej przychodni jest zapewne inaczej. I dlatego zapytałem. Niestety zapisaliśmy się kiedyś do tamtej, ale jak widać był to zły wybór. Muszę poszukać czegoś bliżej Zatorza. |
| JerzyM
|
Posted: 30 Sier 2008 07:51:20 I dlatego zapytałem. Niestety zapisaliśmy się kiedyś do tamtej, ale jak
widać był to zły wybór. Muszę poszukać czegoś bliżej Zatorza. Podaj która to - ku przestrodze. A pytanie z innej strony: Ktoś orientuje się czy i gdzie w Olsztynie są przychodnie prywatne działające tak że co miesiąc zrzucasz się jakąś tam składkę ale masz dostęp do pełnej obsługi lekarskiej hmmm nawet nie zbyt potrafię tu zdefiniować nazwy tej usługi :-)) |
| JerzyM
|
Posted: 30 Sier 2008 08:02:02 Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie
podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. Ważne są pieniądze :-) a to dokładnie robią repy (przedstawiciele) medyczni. Widzę to z drugiej strony bo pracuję przy handlu lekami oraz mam paru znajomych pracujących jako repy. Cały dowcip polega na tym że rep "ugaduje się" z lekarzem i okolicznymi aptekami żeby przepisywał ich leki w zamian za różne "nagrody", wycieczki a nawet żywą kasę. Całe te wizyty u lekarzy to w większości właśnie rozliczenia za sprzedaż lub próby wpływu żeby więcej przepisywał. To że przychodnia toleruje coś takiego to niestety powszechnie przyjęta norma, choć widziałem np. przychodnię w Łodzi gdzie wyj...no repa za drzwi. |
| Wodz
|
Posted: 30 Sier 2008 09:43:34 Dnia Sat, 30 Aug 2008 10:02:02 +0200. osoba podająca się za "JerzyM" napisał: Ważne są pieniądze :-) a to dokładnie robią repy (przedstawiciele)
medyczni. Widzę to z drugiej strony bo pracuję przy handlu lekami oraz mam paru znajomych pracujących jako repy. Cały dowcip polega na tym że rep "ugaduje się" z lekarzem i okolicznymi aptekami żeby przepisywał ich leki w zamian za różne "nagrody", wycieczki a nawet żywą kasę. Całe te wizyty u lekarzy to w większości właśnie rozliczenia za sprzedaż lub próby wpływu żeby więcej przepisywał. To ja mam znajomą pracującą w aptece. Jej szef zaopatruje się właśnie głównie w jednej hurtowni (gdzie leki są droższe) za różnego rodzaju wycieczki, bonifikaty. Teraz owa apteka jest na drodze do upadłości... a "kochany" szef nadal trzyma się swoich profitów. PS. Apteka nie z naszego województwa. |
| JerzyM
|
Posted: 30 Sier 2008 11:50:03 To ja mam znajomą pracującą w aptece. Jej szef zaopatruje się właśnie
głównie w jednej hurtowni (gdzie leki są droższe) za różnego rodzaju wycieczki, bonifikaty. Teraz owa apteka jest na drodze do upadłości... a "kochany" szef nadal trzyma się swoich profitów. To gdzie kupuje w sumie ma niewielkie znaczenie - różnice w marżach hurtowni to jednostkowe procenty podczas gdy marża apteczna to zwyczajowo od 20 do 40% ceny leku + to co dostaje jako rabaty w hurtowni. Tu masz po prostu przykład nieudolnie prowadzonego biznesu, który trzyma się tylko dlatego że ma właśnie duże marże. A swoją drogą nie jest przypadkiem tak że owy szef np. buduje dom i tam wyprowadza kasę z firmy?? Inna bajka to to że na rynku farmaceutycznym coraz bardziej sieciowe apteki się rozwijają a one mają potencjał i metody na utrzymanie w ryzach pojedynczego podmiotu w ramach firmy... więc i te malutkie apteki-padaki biją na głowę jakością, cenami itd. |
| awiesiek
|
Posted: 31 Sier 2008 05:41:57 Witam.
Od pewnego czasu obserwuję, będąc w przychodni lekarskiej (przy ul. Wyszyńskiego) jak są traktowani pacjenci. Lekarzom nie przeszkadza to, że na wizytę oczekują pacjenci - oni w międzyczasie przyjmują przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Pacjent powinien poczekać, chociaż został umówiony na konkretną godzinę... Dziś miałem troszkę inny przypadek: przyszliśmy z żoną i dzieckiem do lekarza - niestety nie było juz numerków. Kazano nam poczekać - pani doktor przyjmie.... Później weszły (pojedynczo) dwie przedstawicielki i troszkę im zeszło, gdy my chcieliśmy wejść, pani doktor stwierdziła dziecka już nie przyjmie. Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. Uszanowanie Mogę tylko potwierdzić - jest w zasadzie tak samo , pacjenci zgodnie z definicją tego słowa ( patient - 1. petent 2. cierpliwy , wytrwały ) czekają cierpliwie , a REP pracuje więc nie może tracić czasu - przychodnia na Kajki . -- awiesiek |
| Falisty
|
Posted: 2 Wrz 2008 17:28:51 Podaj która to - ku przestrodze. Przychodnia na Wyszyńskiego. A pytanie z innej strony: Ktoś orientuje się czy i gdzie w Olsztynie są przychodnie prywatne działające tak że co miesiąc zrzucasz się jakąś tam składkę ale masz dostęp do pełnej obsługi lekarskiej hmmm nawet nie zbyt potrafię tu zdefiniować nazwy tej usługi :-)) Ja też bym się chętnie zapisał z rodzinką do "privata" za niewielką kasę :) Możecie jakąś przychodnię polecić? |
| Falisty
|
Posted: 2 Wrz 2008 17:30:50 Ważne są pieniądze :-) a to dokładnie robią repy (przedstawiciele) medyczni. Widzę to z drugiej strony bo pracuję przy handlu lekami oraz mam paru znajomych pracujących jako repy. Cały dowcip polega na tym że rep "ugaduje się" z lekarzem i okolicznymi aptekami żeby przepisywał ich leki w zamian za różne "nagrody", wycieczki a nawet żywą kasę. Całe te wizyty u lekarzy to w większości właśnie rozliczenia za sprzedaż lub próby wpływu żeby więcej przepisywał. To że przychodnia toleruje coś takiego to niestety powszechnie przyjęta norma, choć widziałem np. przychodnię w Łodzi gdzie wyj...no repa za drzwi. Czyli jednak jest jakiś związek, że "moja" pani doktor zawsze mi przypisuje leki które nigdy za pierwszym razem nie działają a jak pójdę do niej drugi raz to przypisuje leki, które szybko leczą.... mam tak od zawsze, gdsy się u niej leczę.... |
| Posted: 2 Wrz 2008 19:49:21 Witam.
Od pewnego czasu obserwuję, będąc w przychodni lekarskiej (przy ul. Wyszyńskiego) jak są traktowani pacjenci. Lekarzom nie przeszkadza to, że na wizytę oczekują pacjenci - oni w międzyczasie przyjmują przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Pacjent powinien poczekać, chociaż został umówiony na konkretną godzinę... Dziś miałem troszkę inny przypadek: przyszliśmy z żoną i dzieckiem do lekarza - niestety nie było juz numerków. Kazano nam poczekać - pani doktor przyjmie.... Później weszły (pojedynczo) dwie przedstawicielki i troszkę im zeszło, gdy my chcieliśmy wejść, pani doktor stwierdziła dziecka już nie przyjmie. Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. -- Pozdrawiam, Krzysiek Ps.Adres bez podkreślnika he he potwierdzam powyzsze, ale wpadlem ostatnio na genialny pomysl. Przychodze na Wyszynskiego do lekarza w garniturze. Lekarz zawsze zaprasza mnie do srodka jako pierwszego. Najlepsza jest mina kiedy zaczynam mowic, ze jestem chory. Pozdrawiam |
|
| Maras
|
Posted: 13 Wrz 2008 17:03:44 Od pewnego czasu obserwuję, będąc w przychodni lekarskiej (przy ul.
Wyszyńskiego) jak są traktowani pacjenci. Lekarzom nie przeszkadza to, że na wizytę oczekują pacjenci - oni w międzyczasie przyjmują przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Pacjent powinien poczekać, chociaż został umówiony na konkretną godzinę... Dziś miałem troszkę inny przypadek: przyszliśmy z żoną i dzieckiem do lekarza - niestety nie było juz numerków. Kazano nam poczekać - pani doktor przyjmie.... Później weszły (pojedynczo) dwie przedstawicielki i troszkę im zeszło, gdy my chcieliśmy wejść, pani doktor stwierdziła dziecka już nie przyjmie. Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. Istnieje ktoś taki jak Rzecznik Praw Pacjenta, nie miałem kontaktu, ale słyszałem, że osoba aż się pali żeby coś zrobić. Może warto mu wspomnieć o tym co się dzieje ? Można też powiadomić NFZ jak wygląda praca przychodni. Bez tego NIC się nie zmieni bo oni zdaje się dostają kasę od sztuki zapisanego pacjenta, a nie od wizyty tego pacjenta u lekarza. A o przychodni na ul. Wyszyńskiego i pracującym tam personelu nie słyszałem jeszcze żadnej dobrej opinii. Pozdrawiam MS |
| berkamp
|
Posted: 23 Wrz 2008 20:25:19 Od pewnego czasu obserwuję, będąc w przychodni lekarskiej (przy ul.
Wyszyńskiego) jak są traktowani pacjenci. Lekarzom nie przeszkadza to, że na wizytę oczekują pacjenci - oni w międzyczasie przyjmują przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Pacjent powinien poczekać, chociaż został umówiony na konkretną godzinę... Dziś miałem troszkę inny przypadek: przyszliśmy z żoną i dzieckiem do lekarza - niestety nie było juz numerków. Kazano nam poczekać - pani doktor przyjmie.... Później weszły (pojedynczo) dwie przedstawicielki i troszkę im zeszło, gdy my chcieliśmy wejść, pani doktor stwierdziła dziecka już nie przyjmie. Ciekaw jestem, czy podobnie jest w innych przychodniach? Czy macie podobne spostrzeżenia jak ja? Pacjent nie jest dla lekarzy ważny - oni kasę robią na czymś innym. Ja z pewnością nie poprę żadnego ich protestu - moim zdaniem mają za dobrze. Istnieje ktoś taki jak Rzecznik Praw Pacjenta, nie miałem kontaktu, ale słyszałem, że osoba aż się pali żeby coś zrobić. Może warto mu wspomnieć o tym co się dzieje ? Można też powiadomić NFZ jak wygląda praca przychodni. Bez tego NIC się nie zmieni bo oni zdaje się dostają kasę od sztuki zapisanego pacjenta, a nie od wizyty tego pacjenta u lekarza. A o przychodni na ul. Wyszyńskiego i pracującym tam personelu nie słyszałem jeszcze żadnej dobrej opinii. Pozdrawiam MS Ale na Wyszyńskiego są dwie przychodnie (co najmniej). Mieszczą sie w jednym budynku tylko z różnych jego stron Pozdrufka BERKAMP |
|
Jak podaje Wiki (http://pl.wikipedia.org/wiki/Migracja_ludno%C5%9Bci)
emigracja czy pisząc dokładnie migracja jest to:
Przemieszczanie się ludności mające na celu zmianę miejsca pobytu Przemieszczanie się ludności jest całkowicie naturalnym zjawiskiem i występowało we wszystkich czasach. Nasilenie się migracji może nastąpić m.in. z przyczyn złej sytuacji gospodarczej w miejscu zamieszkania (migracje ekonomiczne) lub sytuacji politycznej nieodpowiadającej migrującym (migracje polityczne). Nieraz lepiej jednak zostać w domu... Czas ładowania strony (sek.): 0.633 miniBB.net © 2001-2008 Polityka prywatności cb-radio + zabawne gg + op7 + giełda + |