° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Autogiełda | Pozycjonowanie stron | złote monety - antykwariat

Zobacz: / Moje miasto - Olsztyn / coś nam grupa ucichła
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Wodz

Posted: 10 Lip 2007 16:15:06




Ja sobie poradzę, ale jest to jedyny dział matematyki, którego nie lubię.

Hmmm zauważyłem taką prawidłowość jak ktoś nie lubi matematyki to lubi
statystykę, jak toś ją lubi to ma trudności z nią.





Premnathan

Posted: 10 Lip 2007 18:23:57



Hmmm zauważyłem taką prawidłowość jak ktoś nie lubi matematyki to lubi
statystykę, jak toś ją lubi to ma trudności z nią.

W moim przypadku się to sprawdza. Mam ukończone studia na wydziale
matematycznym, a ze statystyką miałem trudności, choć stwierdzam, że jest
bardzo łatwa w porównaniu z innymi działami matematyki.






Premnathan

Posted: 10 Lip 2007 18:26:16



Co powiesz o moim, sprzed lat: Oprogramowanie do nauczania harmonii
funkcyjnej dur-mooll...

E, no ładny!! Tylko tym bardziej nie wiem o co chodzi :). Wiem, co to jest
dur i moll, ale nie wiem, czy w tym zakresie co trzeba ;).

O to, o to.
Swoją drogą ciekawe, jaka byłaby reakcja ogółu, gdyby ktoś się przyznał, że
nie wie, o co chodzi w temacie, powiedzmy, "bohater romantyczny w epice
Mickiewicza". (przepraszam za prymitywny przykład)






Wodz

Posted: 10 Lip 2007 18:39:02




Hmmm zauważyłem taką prawidłowość jak ktoś nie lubi matematyki to lubi
statystykę, jak toś ją lubi to ma trudności z nią.

W moim przypadku się to sprawdza. Mam ukończone studia na wydziale
matematycznym, a ze statystyką miałem trudności, choć stwierdzam, że jest
bardzo łatwa w porównaniu z innymi działami matematyki.

Tak
W moim też się sprawdziło. Nie lubię matematyki. Nie oznacza to że jej
kompletnie nie rozumiem, co innego matematyka tzw wyższa (np całki - aż
mnie ciarki przechodzą). Statystyka wydała mi się bajecznie prosta :).




sq4ty

Posted: 10 Lip 2007 19:18:02




O to, o to.
Swoją drogą ciekawe, jaka byłaby reakcja ogółu, gdyby ktoś się przyznał,
że

nie wie, o co chodzi w temacie, powiedzmy, "bohater romantyczny w epice
Mickiewicza". (przepraszam za prymitywny przykład)

Nie no, z tym bohaterem to trochę wstyd nie wiedzieć chociaż, ja wiem,
dwóch...

Ja swoje obie prace pisałam o metaforach. "Micro- and Macrometaphors in
Songs by Stare Dobre Małżeństwo and Simon&Garfunkel" i "Conceptual
Metaphors of Sport in Modern English"

No to teraz dzieci powiedzą mi, co to jest me-ta-foooooo-ra :). Swoją drogą,
co to jest metafora dowiedziałam się dopiero na studiach i od wtedy zaczęłam
się dziwić, dlaczego wcześniej na polskim nie potafiono mi tego wyjaśnić,
skoro to takie proste. A mi się zawsze z porównanim myliło :P.

Maja






szauek

Posted: 10 Lip 2007 22:20:11



Socjologia - fajny kierunek, nie? Kiedyś myślałam, żeby sobie
postudiować dla czystej przyjemności socjologię na TWP,
No kolega uwalił info, ale nie dziwie się. Pytał mnie po oblanym licencjacie

co to są jakieś atrybuty plików.

sz.






Marrcino

Posted: 11 Lip 2007 06:27:47



Ano, ładny temacik. Taki wiesz, rodem z filmów szpiegowskich czy coś... ;)

Co powiesz o moim, sprzed lat: Oprogramowanie do nauczania harmonii
funkcyjnej dur-mooll...

Przemek.



To ja się dołączę:

Inżynierka: Rozmyte systemy ekspertowe
Magisterka: Wieloagentowe systemy argumentacyjne, gry argumentacyjne bez
sędziego.

Ale to nie w Olsztynie. Jak ktoś czyta joemonster to kojarzy mojego
słynnego promotora slawiana

Marrcino




sq4ty

Posted: 11 Lip 2007 07:17:45




Socjologia - fajny kierunek, nie? Kiedyś myślałam, żeby sobie
postudiować dla czystej przyjemności socjologię na TWP,
No kolega uwalił info, ale nie dziwie się. Pytał mnie po oblanym
licencjacie
co to są jakieś atrybuty plików.

:). To nawet ja wiem mniej więcej :).
Z kolei mój kolega, który studiował na TWP opowiadał historię o robieniu
stron. Koleś pokazuje wykładowcy jakąś stronę, którą "sam" zrobił. Pytanie
wykładowcy: "W czym pan pisał tą stonę?". Chwila wahania, wzrok tęskniący za
rozumem, odpowiedź: "W HTMLu..." Pytanie: "No ta, ale jakiego narzędzia pan
używał?". Pytanie pozostało bez odpowiedzi...

Nie zgodzę się, że TWP jest beznadziejną szkołą. A to dlatego, że stwarza
bardzo dobre warunki do nauki - ma świetnie wyposażone pracownie,
bibliotekę z nowościami, bardzo dobrych wykładowców... Jeśli się _chce_
skorzystać z tych możliwości, naprawdę dużo można z tej szkoły wyciągnąć.
Kumpel skończył tam informę na pięć, dostał się na polibudę w Gdańsku (mimo,
że nie miał inżyniera, to go przyjęli) i tez ją skończył nieźle.

Inna sprawa, że w tej szkole z założenia mowi się nauczycielom i
wykładowcom, że wszyscy mają zdać". No to skoro mają, no to zdają, po co się
denerwować? A jakim ktoś będzie fachowcem potem, to już jego sprawa i jego
wyrzucone pieniądze. Jak byłam na policealnym w ZDZcie to niektórzy zamiast
programować, potrafili 6h siedzieć w necie i ściagac gołe laski. Mam poważne
wątpliwości, czy oni wiedzą, co to są atrybuty plików :). A powinni...

Maja






Premnathan

Posted: 11 Lip 2007 07:42:39



Inżynierka: Rozmyte systemy ekspertowe

Ciekawe. Chętnie bym się z tym trochę zapoznał.

Magisterka: Wieloagentowe systemy argumentacyjne, gry argumentacyjne bez
sędziego.

Tu domyślam się, o co może chodzić, ale chętnie dowiedziałbym się dokładnie.

Ale to nie w Olsztynie. Jak ktoś czyta joemonster to kojarzy mojego
słynnego promotora slawiana

Olsztyn nie jest wiodącym ośrodkiem w tych dziedzinach i nie wiem, czy
powinien nim być.








Premnathan

Posted: 11 Lip 2007 07:45:03



Inna sprawa, że w tej szkole z założenia mowi się nauczycielom i
wykładowcom, że wszyscy mają zdać".

Hm, zastanawiałem się, czy nie spróbować nawiązać współpracy z tą szkołą,
ale po takim sygnale (nie pierwszym już) chyba dam sobie spokój.
Opinie, jakie ja słyszałem o TWP, mniej więcej pokrywają się z Twoimi.

Przemek.






Marrcino

Posted: 11 Lip 2007 07:51:03



Inżynierka: Rozmyte systemy ekspertowe

Ciekawe. Chętnie bym się z tym trochę zapoznał.

Logika rozmyta i jej zastosowanie w języku fuzzy clips
Magisterka: Wieloagentowe systemy argumentacyjne, gry argumentacyjne bez
sędziego.

Tu domyślam się, o co może chodzić, ale chętnie dowiedziałbym się dokładnie.

A to akurat świetna rzecz we wszelkiego rodzaju symulacjach
rzeczywistych zachowań, szczególnie dużych grup (coś w stylu "Fundacji"
Asimova ;))

Ale to nie w Olsztynie. Jak ktoś czyta joemonster to kojarzy mojego
słynnego promotora slawiana

Olsztyn nie jest wiodącym ośrodkiem w tych dziedzinach i nie wiem, czy
powinien nim być.


Nie jest i nie da rady być, to nie tak prosto zbudować infrastrukturę i
ściągnąć kadrę. Ale co za problem wyjechać na parę lat ;)

Marrcino




sq4ty

Posted: 11 Lip 2007 08:27:24





Inna sprawa, że w tej szkole z założenia mowi się nauczycielom i
wykładowcom, że wszyscy mają zdać".

Hm, zastanawiałem się, czy nie spróbować nawiązać współpracy z tą szkołą,
ale po takim sygnale (nie pierwszym już) chyba dam sobie spokój.
Opinie, jakie ja słyszałem o TWP, mniej więcej pokrywają się z Twoimi.

Ja, gdybym nie wyjeżdżała, to pewnie też bym się zastanawiała nad współpracą
z tą szkołą. Chciałabym tam pracować tylko ze względu na pieniądze, zresztą
niemałe. A że olewają? Przyzywczaiłam się przez 4 lata do różnych szkół. Oni
chcą odbębnić, to bym im w tym pomogła. Kto by się chciał nauczyć to by się
nauczył, a kto by się nie uczył, to by się go trochę przycisnęło, żeby
zasiać ziarno niepewności w jego duszy, ale i tak by się gościa/ gościówę
puściło. Nieraz już tak robiłam, przywykłam. A gdyby mi mieli za to płacić
solidne pieniądze? Czemu nie. Ja mam ten komfort, że nie uczyłabym zadnego
przedmiotu kierunkowego, więc miałabym spokojne sumienie, bo kto by tam
chciał się uczyć jakiegoś bzdetnego angielskiego :P.

Maja






Wodz

Posted: 11 Lip 2007 08:41:13




Inna sprawa, że w tej szkole z założenia mowi się nauczycielom i
wykładowcom, że wszyscy mają zdać".

Hm, zastanawiałem się, czy nie spróbować nawiązać współpracy z tą szkołą,
ale po takim sygnale (nie pierwszym już) chyba dam sobie spokój.
Opinie, jakie ja słyszałem o TWP, mniej więcej pokrywają się z Twoimi.

Po licencjacie mam podobne odczucia. Chociaż bywają jednostki zwane
"spadochroniarzami", ale to nieliczne.
Trudność przedmiotu zależy od wykładowcy z którym masz zajęcia. Jeden
poprowadzi to tak, że jest tylko śmiech na sali. Drugi zaś, że wszyscy
srają po gaciach czy zdają. W tym drugim wypadku tylko nieliczni nie zdają
czytaj 2 - 3 osoby.

Nie zgodzę się, że TWP jest beznadziejną szkołą. A to dlatego, że stwarza
bardzo dobre warunki do nauki - ma świetnie wyposażone pracownie,
bibliotekę z nowościami, bardzo dobrych wykładowców... Jeśli się _chce_
skorzystać z tych możliwości, naprawdę dużo można z tej szkoły wyciągnąć.
Kumpel skończył tam informę na pięć, dostał się na polibudę w Gdańsku (mimo,
że nie miał inżyniera, to go przyjęli) i tez ją skończył nieźle.

Z tą dobrze wyposażoną biblioteką bym się tak do końca nie zgodził.
Książek tam jest mało. Zgadza się co jakiś czas kupowali nowe. Jak
rozpoczynałem naukę można było wypożyczyć 3 książki na 2 miesiące, a
później jak była 2 na magazynie można było ją przedłużyć o kolejny miesiąc.
Skrypty (nie wiem dokładnie jaką mieli definicję pod tą nazwą, gdyż książka
wykładowcy, tylko że wydana w 2 uczelni nie była nim, a niektóre inne tak)
można było trzymać 9 miesięcy.
Na ostatnim roku to się zmieniło można było już trzymać 5 książek przez
chyba 5 miesięcy.
Najlepsze jest to, że nie można było wypożyczyć 2 książek o tej samej
tematyce. Nie wiem jak to jest teraz, bo nie musiałem korzystać :)

Zgadza się wykładowców ma super. Tylko trzeba trafić na takich, którzy nie
odbiło im przez za dużo skrótów przed nazwiskiem. Z takimi to się najgorzej
pracuje. Ale takich można spotkać na każdej uczelni ...




Wodz

Posted: 11 Lip 2007 08:54:06




Ja, gdybym nie wyjeżdżała, to pewnie też bym się zastanawiała nad współpracą
z tą szkołą. Chciałabym tam pracować tylko ze względu na pieniądze, zresztą
niemałe. A że olewają? Przyzywczaiłam się przez 4 lata do różnych szkół. Oni
chcą odbębnić, to bym im w tym pomogła. Kto by się chciał nauczyć to by się
nauczył, a kto by się nie uczył, to by się go trochę przycisnęło, żeby
zasiać ziarno niepewności w jego duszy, ale i tak by się gościa/ gościówę
puściło. Nieraz już tak robiłam, przywykłam. A gdyby mi mieli za to płacić
solidne pieniądze? Czemu nie. Ja mam ten komfort, że nie uczyłabym zadnego
przedmiotu kierunkowego, więc miałabym spokojne sumienie, bo kto by tam
chciał się uczyć jakiegoś bzdetnego angielskiego :P.

Maju jak już zeszłaś na temat języków obcych. Miałem takiego "fajnego"
nauczyciela z niemieckiego w tej szkole ...
Facet pracował w kilku miejscach na TWP, w elektroniku i był przewodnikiem.
Facet na lekcjach zawsze się przechwalał, gdzie on nie był, jakie tam w
Niemczech jest dobrze itp. Zawsze jak robił nam sprawdziany to były one
napisane ręcznie (nie miał czasu lub drukarka nawaliła). O przepraszam raz
dał nam wydrukowane... Zawsze jednak trzeba było przebrnąć przez wersje
graficzną (jak było wydrukowane to drukarka nie drukowała niektórych linii
w elemencie drukującym). Za każde skserowany sprawdzian musieliśmy płacić.
Facet zawsze miał jakieś problemy ...
Tydzień przed egzaminem zerowym (mieliśmy co 2 tygodnie) spotkał mnie w
autobusie i powiedział, że 3 osób nie ma na protokole egzaminu (nie wiem
skąd on ja brał bo w najnowszym było wszystko ok). Kolega w końcu się
wkurzył i powiedział w dziekanacie/sekretariacie co o tym wszystkim myśli.
Facet w następnym roku już tam nie pracował.

Spotkałem się też z 2 przypadkami (jeden opisany wyżej) na tej uczelni, że
to pracownik miał więcej do powiedzenia niż zwierzchnicy.

PS. Ulżyło mi ;P



JerzyM

Posted: 11 Lip 2007 11:36:20




Najlepsze jest to, że nie można było wypożyczyć 2 książek o tej samej
tematyce. Nie wiem jak to jest teraz, bo nie musiałem korzystać :)

Kiedyś robiłem im awanturę gdy kompendium C++ (gdzie cała książka to
właściwie tylko rozpiska funkcji i w cholerę listingów) było dostępne TYLKO
w czytelni. Kobiety z biblioteki nie rozumiały, że tego typu książek nie da
się czytać od tak ... zresztą książka miała czyściutką kartę - widać NIKT
jej nie pożyczał. Ostatnim argumentem było oczywiście "to jedyny egzemplarz
i musi być w czytelni".

P.S. Swoją drogą niezły ubaw żeby w szkole stricte informatycznej
biblioteka miała dalej papierowy obieg wypożyczeń, stemplowanie obiegówki
wymagało dymania po calutkim mieście (włącznie z biblioteką na humanie
UWM), przeglądanie stanu książek przez net czy rezerwacja pozycji przez net
to czysta teoria ...



JerzyM

Posted: 11 Lip 2007 11:36:32




Maju jak już zeszłaś na temat języków obcych. Miałem takiego "fajnego"
nauczyciela z niemieckiego w tej szkole ...
Facet pracował w kilku miejscach na TWP, w elektroniku i był przewodnikiem.
Facet na lekcjach zawsze się przechwalał, gdzie on nie był, jakie tam w

eeee masz na myśli Kowalskiego ??

Ja tego gościa przerabiałem w mechaniku ... przechodzę na drugą stronę
drogi jak go widzę żeby mu dzień dobry nie mówić - chyba właściwie oddaje
to mój stosunek do gościa.




JerzyM

Posted: 11 Lip 2007 11:36:32




Inna sprawa, że w tej szkole z założenia mowi się nauczycielom i
wykładowcom, że wszyscy mają zdać". No to skoro mają, no to zdają, po co się
denerwować? A jakim ktoś będzie fachowcem potem, to już jego sprawa i jego
wyrzucone pieniądze. Jak byłam na policealnym w ZDZcie to niektórzy zamiast
programować, potrafili 6h siedzieć w necie i ściagac gołe laski. Mam poważne
wątpliwości, czy oni wiedzą, co to są atrybuty plików :). A powinni...

Mam paru znajomych którzy pracowali lub pracują tam. Problem w tej szkole
to bardzo autorytatywna Pani kanclerz. Bardzo często jest tak że robi się
coś źle "bo tak karzą" a kto podnosi głowę i próbuje cokolwiek doprowadzić
do ładu ... to żegna się z robotą.




JerzyM

Posted: 11 Lip 2007 11:40:39




To ja się dołączę:
Inżynierka: Rozmyte systemy ekspertowe
Magisterka: Wieloagentowe systemy argumentacyjne, gry argumentacyjne bez
sędziego.

ja na magistra pisałem serwer aplikacyjny dla mobilnych przedstawicieli :-)
prawie go nawet produkcyjnie uruchomiłem ....




Jakub Jankowski

Posted: 11 Lip 2007 12:03:35




Maju jak już zeszłaś na temat języków obcych. Miałem takiego "fajnego"
nauczyciela z niemieckiego w tej szkole ...
Facet pracował w kilku miejscach na TWP, w elektroniku i był przewodnikiem.

Hm, kiedy to było? Bo za mojej kadencji w ZSEiT języka niemieckiego
uczyły same kobiety.





Premnathan

Posted: 11 Lip 2007 12:18:27



ja na magistra pisałem serwer aplikacyjny dla mobilnych przedstawicieli
:-)
prawie go nawet produkcyjnie uruchomiłem ....

Prawie? Tam, gdzie ja studiowałem, nie uzyskałbyś tytułu, gdybyś nie
uruchomił do końca. Rzadko się zdarzało, żeby zaliczano rok komuś, kto
"prawie" uruchomił program zaliczeniowy.
Oczywiście nie jest to uwaga do Ciebie tylko do szkoły.






Jakub Jankowski

Posted: 11 Lip 2007 12:32:29




ja na magistra pisałem serwer aplikacyjny dla mobilnych przedstawicieli
:-)
prawie go nawet produkcyjnie uruchomiłem ....

Prawie? Tam, gdzie ja studiowałem, nie uzyskałbyś tytułu, gdybyś nie
uruchomił do końca.

Hint: *produkcyjnie*




Wodz

Posted: 11 Lip 2007 12:34:27





Maju jak już zeszłaś na temat języków obcych. Miałem takiego "fajnego"
nauczyciela z niemieckiego w tej szkole ...
Facet pracował w kilku miejscach na TWP, w elektroniku i był przewodnikiem.
Facet na lekcjach zawsze się przechwalał, gdzie on nie był, jakie tam w

eeee masz na myśli Kowalskiego ??

Bingo.




JerzyM

Posted: 11 Lip 2007 12:50:21




Prawie? Tam, gdzie ja studiowałem, nie uzyskałbyś tytułu, gdybyś nie
uruchomił do końca. Rzadko się zdarzało, żeby zaliczano rok komuś, kto
"prawie" uruchomił program zaliczeniowy.
Oczywiście nie jest to uwaga do Ciebie tylko do szkoły.

Przemek ja nie mówię o pokazie na egzaminie (którego i tak nie było :-) ale
o produkcyjnym uruchomieniu tego w firmie do rzeczywistej pracy.

Z tego co ja się orientuje to baaardzo niewiele magisterek to rzeczywiste
produkty nadające się do produkcyjnego wdrożenia. Ogromna większość to
czcza teoria + jakiejś pseudo badania na rzecz kolejnej publikacji
promotora.




Premnathan

Posted: 11 Lip 2007 17:37:22



Przemek ja nie mówię o pokazie na egzaminie (którego i tak nie było :-)
ale
o produkcyjnym uruchomieniu tego w firmie do rzeczywistej pracy.

Sorry.

Z tego co ja się orientuje to baaardzo niewiele magisterek to rzeczywiste
produkty nadające się do produkcyjnego wdrożenia. Ogromna większość to
czcza teoria + jakiejś pseudo badania na rzecz kolejnej publikacji
promotora.

Zależy gdzie. U mnie większość magisterek to były programy, które
przynajmniej teoretycznie nadawałyby się do wdrożenia (to znaczy były
wystarczająco dobrze zrobione).






DEFik

Posted: 12 Lip 2007 05:38:51




Hm, kiedy to było? Bo za mojej kadencji w ZSEiT języka niemieckiego
uczyły same kobiety.
Tak mniej więcej od 1993 ... napewno do 2002 dalej nie wiem...

Ale ma facet wiedzę, tylko jest niezorganizowany, a przy tym pechowiec :)
I straszny skąpiec ... ale to inny temat






Wodz

Posted: 12 Lip 2007 08:22:24




Hm, kiedy to było? Bo za mojej kadencji w ZSEiT języka niemieckiego
uczyły same kobiety.
Tak mniej więcej od 1993 ... napewno do 2002 dalej nie wiem...

Do 2007 nadal same kobiety.

Ale ma facet wiedzę, tylko jest niezorganizowany, a przy tym pechowiec :)
I straszny skąpiec ... ale to inny temat
Hmm bardziej powiedziałbym skleroźnik niż pechowiec. Zgadza się wiedze to

on ma, ale za chiny ludowe nie potrafi jej przekazać. Zawsze się spieszy z
materiałem. Kiedyś 3 razy pod rząd przerabiał na 3 godzinach zegarowych te
same trzy lekcje.
Kiedyś też postanowił z nami przerobić gramatykę, stwierdzając, że teorię
przeczytamy w domu, a teraz robimy ćwiczenia. Pozostawiam to bez komentarza




Jakub Jankowski

Posted: 12 Lip 2007 12:07:23




Hm, kiedy to było? Bo za mojej kadencji w ZSEiT języka niemieckiego
uczyły same kobiety.
Tak mniej więcej od 1993 ... napewno do 2002 dalej nie wiem...


To ciekawe. Uczęszczałem tam w latach 1997-2002 i jakoś nie przypominam
sobie żadnego faceta od języka niemieckiego.




Wodz

Posted: 12 Lip 2007 13:37:24





Hm, kiedy to było? Bo za mojej kadencji w ZSEiT języka niemieckiego
uczyły same kobiety.
Tak mniej więcej od 1993 ... napewno do 2002 dalej nie wiem...
Do 2007 nadal same kobiety.

Upsss coś mnie oczka zawodzą myślałem o angielskim .....

Teraz od 2006 uczy kobieta niemieckiego ...




Jakub Jankowski

Posted: 12 Lip 2007 15:05:25




Hm, kiedy to było? Bo za mojej kadencji w ZSEiT języka niemieckiego
uczyły same kobiety.
Tak mniej więcej od 1993 ... napewno do 2002 dalej nie wiem...
Do 2007 nadal same kobiety.
Upsss coś mnie oczka zawodzą myślałem o angielskim .....

Od języka angielskiego był chyba tylko jeden nauczyciel, nazwiska
niestety nie pomnę. Łysy taki. ;-)

Teraz od 2006 uczy kobieta niemieckiego ...

Mówię, w latach 1997-2002 od niemieckiego były same kobiety
(Asia, Ola i jakaś starsza, nie pamiętam imienia).




sq4ty

Posted: 12 Lip 2007 20:45:03




Teraz od 2006 uczy kobieta niemieckiego ...

Na pewno w ZSEiT uczyła niemieckiego moja koleżanka Ania H., ale ona już
wcześniej uczyła. Nie przepadali za nią uczniowie, bo dużo wymagała i ostra
była :).

Maja






<< . 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Jak podaje Wiki (http://pl.wikipedia.org/wiki/Migracja_ludno%C5%9Bci) emigracja czy pisząc dokładnie migracja jest to:
Przemieszczanie się ludności mające na celu zmianę miejsca pobytu
Przemieszczanie się ludności jest całkowicie naturalnym zjawiskiem i występowało we wszystkich czasach. Nasilenie się migracji może nastąpić m.in. z przyczyn złej sytuacji gospodarczej w miejscu zamieszkania (migracje ekonomiczne) lub sytuacji politycznej nieodpowiadającej migrującym (migracje polityczne).


Nieraz lepiej jednak zostać w domu...

Czas ładowania strony (sek.): 0.634
miniBB.net © 2001-2009 Polityka prywatności
cb-radio + zabawne gg + op7 + giełda +
karta kredytowa visa notebook pozycjonowanie stron internetowych kredyty katowice eutanazja
Noclegi Sopot - crewing - Jasnowidz - okna plastikowe drzwi pcv - Mieszkaniowy dla studentów - dzwonki na telefon - prace licencjackie