| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| Autogiełda | Pozycjonowanie stron | złote monety - antykwariat |
| Zobacz: / Moje miasto - Bydgoszcz / Dyskusja o poszerzaniu granic Bydgoszczy |
| Autor | Wiadomość |
| Adrianoo
|
Posted: 7 Lis 2005 10:02:16 Dyskusja o poszerzaniu granic administracyjnych miasta kosztem ościennych gmin [gazeta.pl] Jeśli Bydgoszcz nie chce podzielić losu kiedyś więcej znaczących w historii miast - jak przykładowo pobliskie Chełmno - musi się rozwijać. To oznacza, że potrzebne są jej nowe tereny. Obecne plany powiększenia obszaru miasta to podejście bardziej kosmetyczne niż zawierające wizję rozwoju Jednym z lepszych pomysłów prezydenta Konstantego Dombrowicza było zlecenie opracowania Programu Rozwoju Lokalnego "Bydgoszcz - czas przełomu". Jest to pierwszy tak wszechstronny i szczegółowy dokument pokazujący zmiany Bydgoszczy w ciągu najbliższych 25 lat. Niestety, w większości nie będą one korzystne dla naszego miasta. Zacznijmy od tego, że postępujący od 1990 r. proces wyludniania sprawi, że w 2030 r. Bydgoszcz będzie liczyła niecałe 280.000 mieszkańców, a więc o ok. 80.000 mniej niż dziś. To tak, jakby pewnego dnia znikły Kapuściska, Wyżyny i Wzgórze Wolności razem wzięte. Możemy się jedynie pocieszyć, dość wątpliwie zresztą, że poza Warszawą czeka to wszystkie większe miasta kraju, nie wyłączając u nas Torunia i Włocławka. Jest parę przyczyn tego zjawiska: migracja do sąsiednich gmin, emigracja, a także postępujący niż demograficzny. Co gorsza, zmienia się też struktura wiekowa mieszkańców Bydgoszczy, mocno się zestarzejemy - w ciągu ćwierćwiecza stracimy blisko sto tysięcy osób w wieku produkcyjnym, znacząco przyrośnie za to emerytów i rencistów. Nie tylko spadnie nam liczba młodzieży, ale spory jej odsetek zamierza uczyć się, a później szukać pracy poza granicami miasta, zaś co trzeci absolwent chce wyjechać za granicę. Wszystko to oznacza, że z jednej strony musimy pilnie zastanowić się, jak przeciwstawić się tym trendom, a z drugiej przygotować. Z pewnością zmienią się podstawowe funkcje miasta, już dziś wiadomo, że czeka nas weryfikacja pod tym kątem wieloletnich planów inwestycyjnych. Wyspy szczęścia? Tak jak nam ubywa mieszkańców, tak wszystkim okolicznym gminom-obwarzankom będzie ich przybywać, choć w różnym stopniu. Najwięcej zyskają Osielsko i Białe Błota. Tylko ta ostatnia gmina w ciągu ostatnich czterech lat wydała ponad tysiąc pozwoleń na budowę, zaś Bydgoszcz, od niedawna metropolia "aż" 486. Widać zatem, że gminy wokół nas dynamicznie się rozwijają. Sporo inwestują w zagospodarowanie terenów, powstają tam nowe osiedla, często strzeżone, z ciekawą architekturą, ładnymi alejkami itp. Kuszą też potencjalnych mieszkańców niższymi opłatami. Źródłem tej prosperity w niemałej mierze są podatki od dochodów osobistych płacone przez niedawno osiedlonych przybyszy. To wielce pożądani obywatele, z dobrymi PIT-ami, przecież kto się buduje i przeprowadza z Bydgoszczy, to musi osiągać wysokie dochody. Parę dni temu obejmujące władzę Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło projekt nowego podziału PIT-u - 80 proc. przypadnie gminie, w której podatnik pracuje, reszta w miejscu zamieszkania. Takie podejście wydaje się logiczne i sprawiedliwe, chociaż uważam, że należałoby wyrównać te proporcje. Okoliczne gminy nie są bowiem samoistnymi wyspami szczęścia. Zdecydowana większość ich mieszkańców pracuje w naszym mieście, tu się uczą, leczą, spędzają czas wolny. I tak jak wszyscy narzekają - na złe drogi, na niedoinwestowane szkoły, na kiepską ofertę kulturalną itp. Tylko zapominają albo nie chcą wiedzieć, że obecnie nie łożą na to ani jednej złotówki, gdyż ich podatki w całości przejmuje własna gmina. Daleko od szosy Jeśli Bydgoszcz nie chce podzielić losu kiedyś więcej znaczących w historii miast, jak np. pobliskie Chełmno, to musi się rozwijać, a to oznacza, że m.in. potrzebne są nowe tereny. Obecne plany powiększenia obszaru miasta to podejście bardziej porządkowe, wręcz kosmetyczne, niż zawierające wizję rozwoju. To chyba zrozumiałe, że np. lotnisko potrzebuje jednego gospodarza. Swoiste poczucie humoru zaprezentowała tu wójt Białych Błot Katarzyna Kirstein-Piotrowska, która oświadczyła, że oddanie części lasów wokół lotniska i wjazdu nań obniży prestiż jej gminy. Pięknie jest mówić o prestiżu za nie swoje pieniądze - warto bowiem spytać, ile milionów złotych pani wójt włożyła i jeszcze włoży w to miejsce? A na poważnie - nadal pozostaje otwarta propozycja wejścia każdej gminy do spółki Port Lotniczy. A czy wszystkim odpowiada taki bałagan z Osowej Góry, gdzie jedna strona ulicy Waleniowej Dolnej to Bydgoszcz, a druga to Sicienko; dochodzi tu zresztą do prawdziwych absurdów nawet w obrębie mieszkania: jedna gmina ma sypialnię, druga kuchnię. W Smukale spotykamy i takie posesje, do których wąski przejazd prowadzi przez gminę Osielsko. A jak poszerzyć ul. Grunwaldzką leżącą dokładnie na styku obu gmin? Trudno też, by na Czyżkówku, przy ul. Koronowskiej nie posadowić niezbędnych dla ujęcia wody pitnej stawów filtracyjnych, bo nie życzą sobie tego w Sicienku. Podobnych przykładów jest więcej. I nie sposób zaiste zrozumieć, skąd się bierze do nas taka niechęć władz tych gmin! Jak więc widać, wnioskowane zmiany to oczywiste lapsusy geograficzno-administracyjne, które już dawno winny być załatwione. Problem jest jednak ważniejszy, czy Bydgoszcz nie powinna sięgnąć dalej - np. zbliżyć się do obwodnicy, przedłużyć ją z Pawłówka do Osielska, by zapewnić dobre połączenia z resztą kraju. Bez szybkiej i bezkolizyjnej komunikacji wokół miasta możemy zapomnieć o rozwoju, o ściągnięciu poważnych inwestorów. Tyle tylko, że sami tego pewnie nie dokonamy. Musimy rozmawiać Prezydent Dombrowicz rozpoczął procedurę zmiany granic Bydgoszczy zgodnie z przepisami i - co było do przewidzenia - natrafił na opór i mieszkańców, i władz zainteresowanych gmin. Pytanie, czy wybrał dogodny moment, nietrudno było bowiem założyć, że czas parlamentarnych wyborów niezbyt sprzyja takim krokom. Na dodatek już dziś zaczyna się kolejna kampania, tym razem trudniejsza, bo samorządowa i wszyscy wokół będą się prześcigać w obronie każdej piędzi ziemi, w demagogii również. Roman Jasiakiewicz, wiceprzewodniczący rady miasta uważa, że najwłaściwszym, niestety na początku zupełnie niewykorzystanym, forum do partnerskiej dyskusji był Metropolitarny Związek Gmin Bydgoskich. Nade wszystko nie należało zaskakiwać sąsiadów. Dziś zastanówmy się raz jeszcze, jaki mamy wspólny pożytek z sąsiedztwa, jaką jeszcze możemy przedstawić im ofertę - oświatową, komunikacyjną, wodociągową z oczyszczalnią ścieków czy może inną? W interesie Bydgoszczy leży bliska współpraca z ościennymi gminami. Jej ważną osnową winny stać się fundusze europejskie, razem możemy tu wiele wygrać - np. ubiegać się o sfinansowanie budowy wspomnianej obwodnicy. Stąd też uważam, że przedłożona przez wójtów propozycja ponownych konsultacji jest warta rozważenia. Stawiając bowiem ich pod ścianą - nawet w majestacie prawa - możemy zbyt wiele nie osiągnąć. Przy okazji narażamy się na złośliwości, jak chociażby ze strony Osielska, które "w rewanżu" chce nam odebrać wycinek parku w Myślęcinku, tak jakby służył on tylko bydgoszczanom. Autor tekstu Michał Sawka to bydgoski radny niezależny, wcześniej należał do klubu radnych SLD. Przewodniczy komisji integracji europejskiej, zasiada w komisji gospodarki przestrzennej. Oprócz pracy w radzie, prowadzi firmę w branży nieruchomości. Michał Sawka |
|
Jak podaje Wiki (http://pl.wikipedia.org/wiki/Migracja_ludno%C5%9Bci)
emigracja czy pisząc dokładnie migracja jest to:
Przemieszczanie się ludności mające na celu zmianę miejsca pobytu Przemieszczanie się ludności jest całkowicie naturalnym zjawiskiem i występowało we wszystkich czasach. Nasilenie się migracji może nastąpić m.in. z przyczyn złej sytuacji gospodarczej w miejscu zamieszkania (migracje ekonomiczne) lub sytuacji politycznej nieodpowiadającej migrującym (migracje polityczne). Nieraz lepiej jednak zostać w domu... Czas ładowania strony (sek.): 0.443 miniBB.net © 2001-2009 Polityka prywatności cb-radio + zabawne gg + op7 + giełda + |